niedziela, 1 sierpnia 2010

Lato

Długo nie chciało przyjść, ale jak już się pojawiło, to równie długo nie da o sobie zapomnieć - upalnie...
Marzyłam o Morzu, ale jedyny chłód dawał mi górski strumień.






niedziela, 20 czerwca 2010

Cinkono

Gdy kończy się cykl prania, w naszej pralce następuje charakterystyczne pyknięcie. Słysząc ten dźwięk, zawsze mówię do Antosi, że skończyło się i możemy wieszać. Ona zwykle zadowolona ożywia się i woła: isiać, isiać i biegnie ze mną do lazienki po pranie, a następnie do pokoju i pomaga mi wieszać (isiać).
Pewnego dnia, siedzimy sobie i bawimy się, nagle słyszymy charakterystyczne pyknięcie i tu Antosia (zanim zdążyłam usta otworzyć), kierując wzrok w stronę łazienki woła: cinkono.

poniedziałek, 7 czerwca 2010

Bagałał

Od jakiegoś czasu jest to dosyć często zauważany przez moją Córkę stan, gdziekolwiek się znajdujemy. Przeważnie odnosi się do zaśmieconych trawników, popękanych płytek chodnikowych, walających się suchych liści i gałęzi itp.
Ostatnio wybrałyśmy się na bazac czyli na plac zabaw. Ubogi w atrakcje, bo właściwie poza dwiema wielkimi chybotkami, dwiema huśtawkami dla dużych dzieci, piaskownicą bez zabawek i zjeżdżalnią, to nie ma tam nic szczególnego.
Antosia wdrapała się z moją pomocą na niebieska zjeżdżalnię, usiadła i pokazując na rozsypany na niej piasek powiedziała wymownie, nie kryjąc niezadowolenia: bagałał
dopiero gdy zsypałam piasek, zjeżdżalnia nadawała się do tego, do czego została przeznaczona.

środa, 12 maja 2010

Jestem

Zajęta ciągle czymś, nie mam czasu przelewać myśli na klawiaturę.
Cieszę się wiosną, bo zima bardzo dała mi się we znaki. Jeszcze trochę, jeszcze jeden dzień, jedna godzina a nawet minuta i chyba zwariowałabym doszczętnie...
Antoninka rośnie zdrowa i śliczna. Mam z Niej coraz więcej radości. Wszystko się zmienia z biegiem czasu. Dziecko, z którym jeszcze nie tak dawno trudno było się dogadać i zrozumieć, o co chodzi, rozwija się z dnia na dzień i coraz nam ze sobą lepiej.
Na początku maja, stanęła na progu z dużym bukietem pachnącego bzu i powiedziała kwiaty, mamy. To było takie urocze, ze rozwiało wszystkie troski tamtego dnia.

czwartek, 11 lutego 2010

"Historia pewnej kliszy"

Tak zatytułowaną wiadomość e-mail odebrałam kilka dni temu od mojej najmłodszej Siostry.
W załącznikach były dwa zdjęcia Jej autorstwa, które poczyniła wiosenną porą, będąc u nas w odwiedzinach.





Dawniej ludzie robili czarno-białe fotografie, bo nie znali innej możliwości. Gdy pojawiła się opcja uwiecznienia nie tylko chwil, ale też ich barw, stała się czymś w rodzaju luksusu. Teraz coraz częściej artystyczność zdjęć i uchwyconych na nich chwil znów wyrażają dwa stare jak świat i bogate w swej symbolice (nie tylko z artystycznego, ale też z filozoficznego punktu widzenia) kolory – czerń i biel…