środa, 18 lutego 2009

Dzieci wiedzą, a nauczyciele nie...

Mała dziewczynka rozmawiała z nauczycielem o wielorybach.
Nauczyciel twierdził, że jest fizyczną niemożliwością, by wieloryb mógł połknąć człowieka. Pomimo, że jest taki wielki, jego gardło jest zbyt wąskie. Dziewczynka upierała się, że przecież Jonasz został połknięty przez wieloryba. Zirytowany nauczyciel powtórzył, że to fizycznie niemożliwe.
Dziewczynka powiedziała:
- Gdy będę w niebie zapytam o to Jonasza.
Nauczyciel spytał:
- A jeśli Jonasz poszedł do piekła?
Odpowiedziała:
- Wtedy pan go zapyta.

wtorek, 17 lutego 2009

Bajki...

Przedszkolanka przechadzała się po sali obserwując rysujące dzieci. Od czasu do czasu zaglądała, jak idzie praca. Podeszła do dziewczynki, która w skupieniu coś rysowała. Przedszkolanka spytała ją, co rysuje. Dziecko odpowiedziało:
- Rysuję Boga.
Zaskoczona nauczycielka po chwili odpowiedziała:
- Ale przecież nikt nie wie, jak Bóg wygląda.
Nie przerywając rysowania dziewczynka odpowiedziała:
- Za chwilę będą wiedzieli.

środa, 21 stycznia 2009

Długie Karmienie Piersią

"W pełni respektując prawo matki do decydowania o tym jak długo ona i jej dziecko kontynuować będą karmienie piersią, należy zapewnić kobietom wsparcie, którego mogą potrzebować, by karmić piersią aż ich dzieci ukończą dwa lata i dłużej, zgodnie z zaleceniami WHO i większości narodowych i zawodowych rekomendacji i standardów postępowania"
(cytat z: "Żywienie niemowląt i małych dzieci: Standardy postępowania dla Unii Europejskiej")



Bardzo podoba mi się idea karmienia dzieci piersią. Dużo na ten temat czytam, bo to aktualnie i mnie dotyczy. Cieszy mnie, że coraz więcej zwolenników znajduje karmienie piersią powyżej roku.
Biorąc pod uwagę doświadczenie moich bliskich – rodziny i znajomych, widzę, że wypływają z tego same korzyści. Dzieci są zdrowe, dobrze się rozwijają, ich odporność jest większa, a co najważniejsze – czują ciepło i bliski kontakt z ciałem mamy.
Czytałam w wielu źródłach, że dziecko, które otrzymuje taką bliskość w tym okresie życia, gdy najbardziej jej potrzebuje, łatwiej później stawia samodzielne kroki w dorosłym życiu. Widzę to po mojej Siostrze i po ciotecznym Bracie. Obydwoje karmieni byli przez dwa lata. Teraz są dorastającymi, samodzielnymi, szczęśliwymi i bardzo lubianymi ludźmi. Podobne doświadczenia mają moi znajomi.

„Przywiąż mnie dziś mocno, abym jutro mógł latać wysoko ...”

Te słowa w pełni oddają istotę tego, co w rodzicielstwie ważne. Czasami mamy boją się, ze decydując się na długie karmienie dziecka piersią, sprawią tym, ze ich dziecko zbytnio przywiąże się do nich i nie będzie umiało kiedyś być samodzielne. Nic bardziej mylnego. Przez dziewięć miesięcy dziecko rosło pod sercem mamy, gdzie czuło się błogo i bezpiecznie. Po narodzinach jego organizm jest w stanie poradzić sobie z podstawowymi życiowymi czynnościami, jak na przykład oddychanie, czy odżywianie inaczej, niż przez pępowinę.
Jednak emocje dziecka nie zmieniły się wraz z przyjściem na świat. Ono nadal potrzebuje bezpieczeństwa i bliskości, ciepła maminego ciała i bicia jej serca…
Jeśli teraz otrzyma to, czego potrzebuje najbardziej – bliskość i przywiązanie, to w przyszłości będzie bardziej samodzielne i w tej samodzielności bardzo szczęśliwe. Nie będzie ona bowiem wynikała z konieczności życiowych, ale z naturalnego procesu rozwoju.

Zachwyca mnie ten film:

poniedziałek, 19 stycznia 2009

Cały Świat w jednej torebce

Musiało zmieścić się wszystko tak, aby ograniczyć się do jednego - nazwijmy to bagażu podręcznego.
Pośród moich rzeczy, znalazły się trzy pieluszki, paczka nawilżanych chusteczek, tetrowa pielusia (przydaje się podczas karmienia do wycierania Tosiowej buzi i mojej piersi), ubranko na zmianę, bo z racji ząbków (których jeszcze nie ma, ale przymierzają się...) ślina leje się strumieniami, dwie grzechotki (jedna z gryzakiem).
Gdy już wszystko upakowałam i zasunęłam zamek torebki, popatrzyłam na obserwującą mnie Tosię i powiedziałam z zadowoleniem:
- Udało się Antosiu. Udało się zmieścić do mojej torebki, cały Twój Świat...

środa, 14 stycznia 2009

...

Odwiedziny Rodziców, Którym udało się pogodzić przyjemne z pożytecznym, bo służbowy wyjazd mieli akurat do Katowic.
Obiad przy wspólnym rodzinnym stole w pokoju, a nie - jak dawniej prowizorycznie w kuchni. Po przemeblowaniu mam wrażenie, ze nareszcie mieszkanie stało się domem - takim, w którym rodzina spotyka się w pokoju przy wspólnym stole. To cudowne uczucie być piastunką domowego ogniska w takim jego znaczeniu...

Zapłaciłam za wygraną aukcję, w której wyraźnie cena została podbita do zagwarantowanej przeze mnie maksymalnej. Na szczęście nie jest to duża suma, ale mimo wszystko jakoś tak dziwnie robiło mi się przelew, mając świadomość, że ktoś nieuczciwie wzbogaca się moim kosztem...

Przeczytałam "Bridę" Paulo Coelho. Nareszcie znalazłam czas. Po pół roku. Przez tyle czasu książka leżała z zakładką w połowie swej objętości, bo tyle zdążyłam przeczytać i zajęło mi to wówczas ponad tydzień. Drugą połowę pochłonęłam w ciągu kilku godzin.
Po zachwycie "Alchemikiem", z każdą następną książką Paulo Coelho, coraz mniej uwielbiam twórczość tego autora. Tak jakoś. To już nie to, co "Alchemik"...