Toszka ma już swojego pierwszego Adoratora. Ma na imię Paweł i jakieś 6 lat. Poznali sie w Kościele w minioną niedzielę. Paweł był tam ze swoim Tatą. Nawyraźniej nudził się podczas Mszy, bo trudno mu było znaleźć sobie miejsce, a Tata co chwilę cicho go upominał. W pewnym momencie Toszka też zaczęła odmwaiać posłuszenstwa, co w Kosciele Jej się nie zdarza. Nie pomogło noszenie na rękach ani bujanie w wózku. Toszka byla coraz głośniejsza w Swym niezadowoleniu. I wtedy to się stało. Paweł postanowił zaopiekować się małą Toszką i zajać Jej uwagę czymś, co ukoi Jej smutek i niezadowolenie. Bardzo ochoczo usiadł obok nas na ławce i zaczął podrywać Tosię na swoją misiową, puchatą, milusią czapkę. Tosia zainteresowała się pyszczkiem pieska na czapce Pawełka i uspokoiła się. Niestety nie na długo. Więc młody dżentelmen czym prędzej zaczął poszukiwac nowych pomysłów, które ułatwią mu podryw. Wyciągnął z kieszeni dwa czerwone serduszka - naklejki Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i pokazał je Tosi. I znów cel osiągnięty. Tosia zainteresowana zalotami Pawła, a Paweł szczęśliwy, że zdobył serce małej damy.
Msza dobiegla już końca i Tata powiedział Pawłowi, ze czas już iść, a Paweł na to, że on jeszcze nie chce iść do domu i cały zadowolony zabawiał Tosię.
W międzyczasie powiedzial mi, że mam ładne kolczyki i to samo wyraził na temat papciuszków Tosi. Podziękowałam za komplementy, powiedziałam, że jest bardzo miłym chłopczykiem, a nieco zmieszanemu Tacie, że ma bardzo fajnego syna.
wtorek, 13 stycznia 2009
poniedziałek, 12 stycznia 2009
Takie moje wyznanie...
Jestem dumna z mojego Męża i jestem wdzięczna mojemu Mężowi.
Tak sobie właśnie uświadomiłam, jak wielkim skarbem jest życie z Kimś, Kto akceptuje moje alternatywne pomysły i ich realizację, a na dodatek z wielkim zachwytem i uznaniem dla mnie, opowiada o nich naszym Znajomym, zachęcając do wypróbowania...
Kocham w moim Mężu to, że jest człowiekiem otwartym na to, o czym nie wie i o czym dotąd nie słyszał...
Z cyklu – znalezione w sieci:

Jestem zafascynowana tą rzeźbą. Zupełnie niespotykane przedstawienie wizerunku Świętej Rodziny…
Tak sobie właśnie uświadomiłam, jak wielkim skarbem jest życie z Kimś, Kto akceptuje moje alternatywne pomysły i ich realizację, a na dodatek z wielkim zachwytem i uznaniem dla mnie, opowiada o nich naszym Znajomym, zachęcając do wypróbowania...
Kocham w moim Mężu to, że jest człowiekiem otwartym na to, o czym nie wie i o czym dotąd nie słyszał...
Z cyklu – znalezione w sieci:
Jestem zafascynowana tą rzeźbą. Zupełnie niespotykane przedstawienie wizerunku Świętej Rodziny…
czwartek, 8 stycznia 2009
...
Kręgosłup odmawia mi posłuszeństwa. ból sprawia mi prawie każdy ruch głową - bo to w szyjnym odcinku coś się zepsuło. LukPik wykąpał Toszkę w starej małej wanience, bo ja nie dałam rady pochylić się nad wanną. Czułam się, jakby mi ktoś powietrza odmówił. Uwielbiam Ją kąpać, brać do rąk to małe bezbronne nagie ciałko i zanużać w wodzie...
Znowu czytam "Polkę" Gretkowskiej. Nie dlatego, że wyczerpałam nakład lektur. Wręcz przeciwnie. Kilka książek leży, można powiedzieć, niedokończonych bo nastroje się pozmieniały i takie tam... "Polkę" jakoś tak mi się dobrze czyta, nawet jeśli robię to kolejny raz.
Głośne i bardzo wyraźne nawoływanie Toszki wskazuje na konieczność odejścia od komputera. Więc biegnę co sił, aby stać się dobrą mamą...
Znowu czytam "Polkę" Gretkowskiej. Nie dlatego, że wyczerpałam nakład lektur. Wręcz przeciwnie. Kilka książek leży, można powiedzieć, niedokończonych bo nastroje się pozmieniały i takie tam... "Polkę" jakoś tak mi się dobrze czyta, nawet jeśli robię to kolejny raz.
Głośne i bardzo wyraźne nawoływanie Toszki wskazuje na konieczność odejścia od komputera. Więc biegnę co sił, aby stać się dobrą mamą...
środa, 7 stycznia 2009
Zima, zima, zima. Pada, pada śnieg...
Za oknem mróz i słoneczko. Opatuloną w co się tylko dało Toszkę, zabrałam na spacer do kiosku i wokół bloku. Innych możliwości niestety nie posiadamy. Wróciłyśmy po godzinie, gdy mróz na dobre poszczypał moją buzię. Tosia jeszcze śpi - śnieżne wertepy ukołysały Ją na dobre.
Rozgrzewam się gorącą cejlońską herbatą z wyciśniętym z cytryny sokiem.
Rano robiłam zdjęcia Tosi w kołysce pod choinką, której niewiele nam już zostało. Do Kolędy chyba nie wytrwa, pachnące świerkowe igiełki sypią sie przy każdym jej dotknięciu.
LukPik szuka pracy. Chcemy się wyprowadzić. To znaczy bardziej ja chcę niż On. Jemu zależy obecnie na zmianie pracy. Mnie jeszcze na zmianie miejsca pobytu.
Bezskutecznie usiłuję na nowo polubić Śląsk, który kiedyś bardzo kochałam. Gdy już prawie mi się to udaje, pojawia się coś, co potwierdza moje wcześniejsze nastawienie. I tak już od roku. W Sylwestrowy wieczór upłynął dokładnie rok od dnia, w którym sprowadziliśmy się do Katowic. Do dziś mam wrażenie, że to była najgorsza decyzja podjęta w 2007 roku, w dodatku na sam jego koniec. Do dziś też nie przestałam tęsknić... Może kiedyś więcej o tym napiszę, bo temat długi, jak rzeka. Ale nie Rawa, która płynie tuż za moim blokiem, ale Wisła, którą jeszcze rok temu mogłam podziwiać niemal z okna.
Rozgrzewam się gorącą cejlońską herbatą z wyciśniętym z cytryny sokiem.
Rano robiłam zdjęcia Tosi w kołysce pod choinką, której niewiele nam już zostało. Do Kolędy chyba nie wytrwa, pachnące świerkowe igiełki sypią sie przy każdym jej dotknięciu.
LukPik szuka pracy. Chcemy się wyprowadzić. To znaczy bardziej ja chcę niż On. Jemu zależy obecnie na zmianie pracy. Mnie jeszcze na zmianie miejsca pobytu.
Bezskutecznie usiłuję na nowo polubić Śląsk, który kiedyś bardzo kochałam. Gdy już prawie mi się to udaje, pojawia się coś, co potwierdza moje wcześniejsze nastawienie. I tak już od roku. W Sylwestrowy wieczór upłynął dokładnie rok od dnia, w którym sprowadziliśmy się do Katowic. Do dziś mam wrażenie, że to była najgorsza decyzja podjęta w 2007 roku, w dodatku na sam jego koniec. Do dziś też nie przestałam tęsknić... Może kiedyś więcej o tym napiszę, bo temat długi, jak rzeka. Ale nie Rawa, która płynie tuż za moim blokiem, ale Wisła, którą jeszcze rok temu mogłam podziwiać niemal z okna.
czwartek, 1 stycznia 2009
Nowe Dziś...
"Musisz lubić Dziś to Dziś Ciebie polubi.
A o Wczoraj zapomnij to ono zapomni o Tobie.
O Jutrze nie wolno. Ono nie jest nasze.
O świcie do każdego przyjeżdża wóz i przywozi mu jego Jutro.
Ale wcześniej nie wolno tego dotknąć,bo nie wiadomo czy będzie Twoje."
A o Wczoraj zapomnij to ono zapomni o Tobie.
O Jutrze nie wolno. Ono nie jest nasze.
O świcie do każdego przyjeżdża wóz i przywozi mu jego Jutro.
Ale wcześniej nie wolno tego dotknąć,bo nie wiadomo czy będzie Twoje."
Subskrybuj:
Posty (Atom)