poniedziałek, 11 czerwca 2007
Tutaj mieszkamy
Zapraszam na krótki wirtualny spacer po naszych najbliższych (obecnie) okolicach.
To tutaj zamieszkaliśmy 8 maja 2007 r.
A oto nasze podwórko:
(opisy umieściłam pod niektórymi zdjęciami)



Widok z okna klatki schodowej...

Przed blokiem...

Po lewej blok, po prawej las...

Przed blokiem...

Przed blokiem...

W stronę Wisły...

Drugie piętro, drugi balkon od lewej...

Po drugiej stronie... bloku...



Płynie Wisła, płynie...


Parafia Świętego Łukasza Ewangelisty - nasz Kościół Parafialny...

Aż trudno uwierzyć, że spacerujemy po terytorium Wielkiego Miasta...
To tutaj zamieszkaliśmy 8 maja 2007 r.
A oto nasze podwórko:
(opisy umieściłam pod niektórymi zdjęciami)
Widok z okna klatki schodowej...
Przed blokiem...
Po lewej blok, po prawej las...
Przed blokiem...
Przed blokiem...
W stronę Wisły...
Drugie piętro, drugi balkon od lewej...
Po drugiej stronie... bloku...
Płynie Wisła, płynie...
Parafia Świętego Łukasza Ewangelisty - nasz Kościół Parafialny...
Aż trudno uwierzyć, że spacerujemy po terytorium Wielkiego Miasta...
środa, 9 maja 2007
Wartości, symbolika i tradycja
Biała sukienka i welon, żywy wianek we włosach - symbole czystości i dziewictwa,
szczerozłote obrączki - symbol wierności...
W naszym przypadku były one rzeczywiście tym, co symbolizują w tradycji...
Już dawno postanowiłam sobie, że jeśli się nie uda, że jeśli nie zasłużę na biel, welon, wianek z kwiatów, to nie ubiorę ich, aby nie zadawać gwałtu tradycji. Świat naszych wartości okazał się wspólny i dzięki temu również nasze postanowienia były wspólne.
Dopiero teraz w pełni rozumiem, jak cenne jest wytrwanie w dziewictwie do dnia ślubu. I dopiero teraz rozumiem, jak bardzo żalowalibyśmy, gdyby nam się to nie udało...
Wszystkim tym, którzy takie postanowienie podjęli, życzę z całego serca, aby pomimo wszelkich trudności, jakie napotkają, walczyli za wszelką cenę o wytrwanie. Podarujcie sobie czyste serca i ciała, stworzone tylko dla was jako męża i żony. To najpiękniejszy prezent ślubny...

5 maja 2007 roku, w Godzinie Miłosierdzia (15.00) Żoną i Mężem staliśmy się...
szczerozłote obrączki - symbol wierności...
W naszym przypadku były one rzeczywiście tym, co symbolizują w tradycji...
Już dawno postanowiłam sobie, że jeśli się nie uda, że jeśli nie zasłużę na biel, welon, wianek z kwiatów, to nie ubiorę ich, aby nie zadawać gwałtu tradycji. Świat naszych wartości okazał się wspólny i dzięki temu również nasze postanowienia były wspólne.
Dopiero teraz w pełni rozumiem, jak cenne jest wytrwanie w dziewictwie do dnia ślubu. I dopiero teraz rozumiem, jak bardzo żalowalibyśmy, gdyby nam się to nie udało...
Wszystkim tym, którzy takie postanowienie podjęli, życzę z całego serca, aby pomimo wszelkich trudności, jakie napotkają, walczyli za wszelką cenę o wytrwanie. Podarujcie sobie czyste serca i ciała, stworzone tylko dla was jako męża i żony. To najpiękniejszy prezent ślubny...
5 maja 2007 roku, w Godzinie Miłosierdzia (15.00) Żoną i Mężem staliśmy się...
sobota, 28 kwietnia 2007
Mieszkanie na po-ślubie
Udało nam się znaleźć śliczne mieszkanie. Kawalerka około 39m w nowym budownictwie w ładnej okolicy. Zaprojektowana nietypowo, więc mamy wydzielone przytulne miejsce na sypialnię i jasną część pokoju na coś w rodzaju saloniku.
Przez ostatnie dwa tygodnie urządzaliśmy to mieszkanko dla nas. Pomalowaliśmy ściany na kolory i kupiliśmy mebelki. Było przy tym wiele nieprzespanych nocy, dylematów i pomysłów, ale też dużo radości, bo to takie miłe przygotowywać coś tylko dla siebie i zgodnie ze swoimi pomysłami...
Były też chwile załamania i rozczarowań, obawa, że się nie uda, że nie zdążymy...
Ale dzięki Bogu wszystko się udało i mieszkanie gotowe jest, aby rozpocząć w nim nowe życie.
I co jeszcze mnie cieszy? To, że niby w Warszawie - wielkim mieście, a my przy samym lesie mieszkać będziemy. I w dodatku nad Wisłą.
Przez ostatnie dwa tygodnie urządzaliśmy to mieszkanko dla nas. Pomalowaliśmy ściany na kolory i kupiliśmy mebelki. Było przy tym wiele nieprzespanych nocy, dylematów i pomysłów, ale też dużo radości, bo to takie miłe przygotowywać coś tylko dla siebie i zgodnie ze swoimi pomysłami...
Były też chwile załamania i rozczarowań, obawa, że się nie uda, że nie zdążymy...
Ale dzięki Bogu wszystko się udało i mieszkanie gotowe jest, aby rozpocząć w nim nowe życie.
I co jeszcze mnie cieszy? To, że niby w Warszawie - wielkim mieście, a my przy samym lesie mieszkać będziemy. I w dodatku nad Wisłą.
poniedziałek, 26 marca 2007
Narodziny Księżniczki
Nie mogłam się powstrzymać. To była jedyna, a raczej dominująca myśl, towarzysząca mi podczas wczorajszej przymiarki sukienki, która (ku mojemu bardzo pozytywnemu zdziwieniu) pięknieje z dnia na dzień. Nie sądziłam, że będzie mi się aż tak podobała - i ja sobie w niej. A jeszcze trochę czasu zostało do jej całkowitego uszycia i wykończenia...
Teraz już rozumiem, jak kobieta staje się Księżniczką...
Teraz już rozumiem, jak kobieta staje się Księżniczką...
Subskrybuj:
Posty (Atom)